Zaznacz stronę

Skarżysko-Kamienna: Pierwsza pętla w świętokrzyskim!

 

Skarżysko-Kamienna: Pierwsza Pętla

utworzone przez | Maj 15, 2018

trasa: 70 km,
asfalt,szuter,wydeptane ścieżki,piach, glina, błoto …wszystko! 🙂

Hej!

Poniżej troszeczkę bardziej obszerna niż zwykle fotorelacja z kolejnej niesamowitej mikropodróży!
Dzięki Traseo znalazłem ciekawą pętlę, która od początku wydała mi się interesująca. Na mapie na samym dole znajdziecie wyznaczoną trasę z naniesionymi zdjęciami przez autora. Dzięki informacjom, które tam znalazłem zaczęła się ta przygoda 😀  ZAPRASZAM! 🙂

 

W końcu nadszedł weekend gdzie zebrałem się po piątkowych szaleństwach i wsiadłem w pociąg z rowerem. Nie było to łatwe, ale poleciałem do sklepu po przekąski i duże ilości płynów, następnie zahaczyłem o aptekę by nabyć środek przeciwko owadom i jazda! Szybkie wyjście na pociąg, zakup biletów. Musiałem szybko kupić bilety bo niebłagalnie wzmagał się kac a to powodowało coraz większe wątpliwości względem wyjazdu. Zanim wsiadłem do pociągu opróżniłem bidon. -“ocho… to będzie ciekawa droga” – pomyślałem. No i taka była 🙂 na szczęście w tą dobrą stronę. Uwielbiam podróże pociągami -szczególnie tymi starego typu w których można szeroko otworzyć okno i beztrosko przez nie podziwiać uciekający świat.

Nawet nie wiem w którym momencie zapomniałem o kacu. W przedziale rowerowym poznałem kilka ciekawych osób, (niektóre w ciekawszym ode mnie stanie). Znalazł się tam miedzy innymi młodszy chłopak, który przesłał mi kilka wartych uwagi tras rowerowych. Do niego dołączył starszy ode mnie facet który wyglądał jak by wyszedł prosto z imprezy ale elegancko trzymał się na nogach – jechał gdzieś do pracy kosić trawniki – POZDRAWIAM! Humor mu naprawdę dopisywał a perspektywa pracy w pełnym słońcu na mocnej zjazdówce nie robiła na nim najmniejszego wrażenia 😀 Weteran Pracy! 🙂 Była też starsza para, która również wybierała się w stronę świętokrzyskiego na wycieczkę rowerową oraz kilka innych osób.

Droga minęła bardzo szybko 🙂 wysiadłem z pociągu. Przetaszczyłem rower po gigantycznych schodach z drugiego peronu i odpaliłem aplikację z mapą. Po drodze jeszcze tylko sklep by dokupić wodę i jazda!
Tory i pociągi zawsze miały w sobie coś magicznego. Może dlatego, że kojarzą się z podróżą oraz przygodą?

Zanim dobrze wyjedziemy z miasta 😀 Przyjemne po asfalcie.

Ostatnia prosta przed ucieczką z miasta w stronę natury oraz wiejskich sielankowych widoków.

Zalew w Bliżynie – pierwsze spotkanie.

Piękny zbiornik wodny. Jeszcze dobrze nie ruszyłem a już by się chciało “odpocząć” nad wodą 🙂

Scenka rodzajowa sprzed (chyba) ostatniego sklepu chwilę przed wjazdem w dziksze tereny. Walka z kacem 😛
Bardzo miła pani ekspedientka uatrakcyjniła mi spożywanie “płynów” miejscowymi opowieściami o faunie i florze 🙂 …oswojone bociany to jest to 😛

Zeszło-dniowe nawałnice z gradobiciem zostawiły po sobie świadectwo.
Dopiero co uciekłem z miasta i od razu cały w błocie 🙂

Im dalej w las tym ciekawiej 🙂 bardzo zróżnicowany teren no i troszkę delikatnej wspinaczki rowerowej

Świnia Góra wita 🙂

Przyjemnie odzipnąć w cieniu drzew.

Wspinaczka i wspinaczka, chwila odpoczynku a w oddali widać przemieszczających się ludzi. Pewnie jakaś wycieczka. Zapewne ktoś wpadł na podobny pomysł by tak piękny i słoneczny dzień wykorzystać na integrację z przyrodą…

…okazuje się, że to nie wycieczka a tłumy zainteresowanych którzy przybyli na rekonstrukcję wydarzeń wojennych. W tle wojska niemieckie vs Hubal. Ale czas jechać dalej. Przede mną jeszcze sporo drogi. Jak się niebawem okaże bardzo przyjemnej drogi. Zawsze tam gdzie podjazd musi nastąpić i zjazd – ten był niesamowity i jedyny w swoim rodzaju. Wąski asfalt a dookoła wybuch wiosennej zieleni nieskażonej ludzkim czynnikiem. Można się konkretnie rozpędzić! 🙂

Przyroda potrafi zaskoczyć kreatywnością form!

ani jednej żywej duszy.

Tutaj też nikogo.

Sam na sam z naturą! Upragniony odpoczynek od miejskiego zgiełku.

Ktoś się postarał 🙂

Woda, las i czas na odpoczynek! – Zalew Krasna
zalew Krasna

nad zalewem Krasna 😀

takich starych niszczejących domków mijamy po drodze dość sporo 🙂 jest na czym zawiesić oko 🙂 aż chciało by się wyciągnąć akwarele i poświęcić takim miejscom trochę więcej czasu.

Im bliżej rezerwatu tym mocniej zmienia się nawierzchnia. Ta z daleka wyglądała na dość piaszczystą a w rezultacie okazała się twarda jak skorupa i usłana drobnymi kamieniami. Przyznam, że pierwszy raz jechałem po takim podłożu. Nie chciał bym się tutaj przewrócić nawet przy małej prędkości.  Miejscami owa skorupa przybiera bardzo plastyczne kształty. Tam gdzie jest sucha jest niesamowicie twarda, natomiast tam gdzie znajduje się jeszcze odrobina wody staje się bardzo miękka, grząska i klejąca.  W jednej z takich niewinnych kałuż koło wpadło mi prawie do połowy O_O

Zapraszamy na wycieczkę nad mokradłami.

A pod nami oraz dookoła takie scenerie 🙂

powoli wracamy do cywilizacji. Do planowanego pociągu powrotnego jeszcze trochę czasu dlatego odpalamy ostatnie zapasy! kilka kabanosów, baton mięsny, pomidor + piffko 0,33 (oczywiście na uzupełnienie mikroelementów w organizmie).jeszcze pożegnanie z pierwszym a zarazem ostatnim zalewem – w BliżyniePeryferia miasta. Nieubłaganie zbliża się powrót do rzeczywistości.

Trzeba wracać.